testimonials

Jeśli będziecie mieli tyle szczęścia, ile my mieliśmy – Szymon, znalazłszy wolny czas w terminarzu (na tym polega największy problem), w pełni profesjonalnie zajmie się oprawą fotograficzną Waszego ślubu.
Bo jeśli już się decyduje na podjęcie zadania, to zrobi to tak, jakby sam tego oczekiwał, gdyby stał na ślubnym kobiercu. Na tym właśnie polega jego profesjonalizm, aby oddać cząstkę kunsztu swemu dziełu, aby było ono doskonałe.
Efekty Jego pracy to nie iluzja, ujęcia odzwierciedlają rzeczywiste sytuacje, jakie Szymon wprawnym okiem niepostrzeżenie zatrzymał we właściwym czasie. Toteż można być pewnym, że zdjęcia zamieszczone na Jego stronie to owszem manipulacja, ale wyłącznie sferą czasu, który tu się zapętlił i pozwala nam na nowo raczyć się wydarzeniami, które w nas ożywają. Tym nas właśnie ujął.
Bo renomę to On sobie naszym zdaniem już wypracował.
Pytanie nasuwa się jedno – co to będzie, gdy sam zechce wziąć ślub… Nie można stać i po jednej i po drugiej stronie – by było pięknie.

Przygotowania do naszego wspaniałego dnia przebiegały gładko, około roku przed ślubem określiliśmy nasze oczekiwania i rozpoczęliśmy poszukiwania fotografa, który by im sprostał. Po kilku tygodniach przetrząsania Internetu, przejrzeniu dziesiątek a może tysięcy zdjęć nasz entuzjazm nieco opadł i powstała obawa, że może nie udać nam się odnaleźć kogoś, kto zrealizuje naszą wizję reportażu. Kogoś, kto zamiast kilku tysięcy sztucznych, pozowanych zdjęć stworzy prawdziwy obraz naszego święta. Podczas jednego ze spotkań ze wspólnymi znajomymi, padło pytanie o to czy wiemy, że Szymon wykonuje także reportaże ślubne. Pierwsza wizyta na stronie i już wiedzieliśmy ze chcemy, aby to On wykonał nam zdjęcia. Na szczęście miał wolny termin i tak rozpoczęła się nasza współpraca.
I przyszedł ów dzień wyczekiwany – sobota 01.05.2010. Szymon towarzyszył nam w przygotowaniach od wczesnych godzin porannych. Podczas ceremonii ślubu oraz przyjęcia weselnego pełnił rolę bacznego obserwatora dokumentując wydarzenia. Przemieszczał się niczym „niewidzialny” duch nie ingerując w otoczenie do tego stopnia, iż część gości była zdziwiona, że na sali był „Pan Fotograf”. Zdjęcia reportażowe w pełni oddają magię tego dnia wraz z emocjami, które mu towarzyszyły.
Przez kapryśną majową pogodę musieliśmy nieco przełożyć sesja plenerowa. Uciekliśmy przed deszczem do Pułtuska, który powitał nas słońcem. Pięć godzin wspaniałej zabawy czego wynikiem są bajeczne zdjęcia. Kilka ujęć z tego szalonego dnia możecie podziwiać na stronie.
Wiele dni zastanawialiśmy się jak opisać zadowolenie z pracy jaką wykonał dla nas Szymon. Zdjęcia zrobione przez Niego są fenomenalne. A praca z Nim to czysta przyjemność.
Jeszcze raz dziękujemy Ci za wspaniałą pamiątkę.
Agnieszka i Łukasz

Po wielomiesięcznych poszukiwaniach fotografa na nasz ślub i w ogólnym zwątpieniu ze znajdziemy kogoś kto robi zdjęcia spełniające nasze wysokie wymagania ;-) natrafiliśmy na stronę Szymona. To był strzał w dziesiątkę. Jednak okazało się, że nasz termin jest zajęty… Byliśmy załamani, ale nie na długo, bo Szymon zgodził się zrobić nasza sesję plenerowa, a dodatkowo pomógł nam znaleźć fotografów na nasz ślub. Dzięki jego pomocy mamy zdjęcia o jakich marzyliśmy :-)
Sesja plenerowa z Szymonem to po pierwsze fajna zabawa – nawet gdy przeszkadza deszcz, wichura i choroba ;-) Zero ustawiania, sztuczności i pozowania – ale spontaniczność i uchwycenie chwili. Wyczucie smaku, gust i wszelkie inne zdolności cechujące dobrego fotografa sprawiły, że nasze pomysły nabrały niesamowitego wyrazu na zdjęciach. Oddają nasz charakter i uczucia jakie są między nami. Nie musieliśmy nic mówić, opisywać, prosić – Szymon spełnił wszystkie nasze oczekiwania. Podczas całej współpracy czuliśmy, że Szymon to po prostu dobry znajomy, a my to nie jedna z wielu par młodych.
Teraz rodzina, znajomi i my nie możemy przestać oglądać tych zdjęć. Nikt nie mógł uwierzyć że można mieć TAKIE zdjęcia z pleneru ślubnego :-), i że takie możliwości aktorskie w nas siedzą ;-) Szymon po prostu umie wyciągnąć z każdego to, co najfajniejsze bez większego udawania – po prostu luz i dobra zabawa.
Dziękujemy za super pamiątkę , która nigdy się nam nie znudzi.

Po wielotygodniowych poszukiwaniach fotografa na nasz ślub i wesele, obejrzeniu kilkudziesięciu stron i galerii (z nienaturalnymi, pozowanymi zdjęciami) i odrzuceniu kilkunastu ofert z cenami z kosmosu – trafiliśmy na stronę wedding.obrostek.com i samego Szymona!
Wyczucie i estetyka jego fotografii całkowicie pokrywały się z naszymi oczekiwaniami. Błyskawicznie umówiliśmy się na spotkanie, omówiliśmy szczegóły i podpisaliśmy umowę.
Sama współpraca z Szymonem układała się bezproblemowo. Szukaliśmy osoby wtapiającej się w otoczenie, która będzie bacznie obserwowała każdy nasz krok i szukała ciekawych, bezpretensjonalnych ujęć… I znaleźliśmy, bo tak właśnie pracuje Szymon.
Efekty jego pracy możecie oglądać na blogu. Zdjęcia wyszły naprawdę znakomite. Miła i szybka realizacja, dopasowanie do naszych oczekiwań i próśb, a przy tym sympatyczna współpraca… I jedno nazwisko – Szymon Obrostek.
Ania i Paweł

Dobrą fotografią interesujemy się od dawna, dlatego wybór fotografa na dzień Naszego ślubu był jedną z ważniejszych kwestii.
Pierwszym miłym zaskoczeniem były same przygotowania do reportażu z dnia ślubu i sesji plenerowej, ponieważ Szymon zajął się niemal wszystkim. Jednocześnie mieliśmy jednak poczucie, że jesteśmy w to bardzo zaangażowani.
Niesamowita była także „nieobecność” Szymona w dniu naszego ślubu. Czy kojarzycie fotografów biegających za wszystkimi i wszystkim z wielką lampą w jednej dłoni i aparatem w drugiej, na widok których wszyscy albo robią tak głupie miny, że nie nadają się do zdjęć, albo zasłaniają się czym popadnie – na przykład mniej zorientowanymi członkami rodziny? ;-) Szymon jest ich totalnym przeciwieństwem. Wydaje nam się, że to właśnie dlatego jego zdjęcia idealnie oddają atmosferę uchwyconej chwili – naturalnej, oglądanej z ukrycia.
Zdjęcia wykonane przez Szymona można oglądać bez końca. Część z nich zaskakuje pomysłem. Inne zachwycają prostotą i naturalnością. Lecz na wszystkich widać to, co jest najważniejszą pamiątką z DNI ISTOTNYCH W ŻYCIU – uczucia. Wszystko to bez zbędnego pozowania – tak jak chcieliśmy.
I za to dziękujemy,
a&k

Znaleziony w necie kontakt do Szymona okazał się być “strzałem w dziesiątkę”.
Zdjęcia które zrobił w dniu naszego ślubu wraz z Mateuszem Sarełło są rewelacyjne. Panowie są punktualni, sumienni i nic nie uchodzi ich uwadze.
Szeroki kąt daje wyjątkowy efekt, a ich sposób widzenia świata jest szczególny. Zdjęcia przeszły nasze oczekiwania. Każdy kto je ogląda podkreśla ich niebanalność. Nie można się nimi znudzić.
Warto zobaczyć siebie w takim dniu oczami kogoś, kto widzi więcej i inaczej!
Tatiana i Marcin

Wszystko zaczęło się w liceum, gdzie chodziliśmy (Szymon i ja – Mati) do jednej klasy. Kiedy podczas studiów dowiedziałem się, że zajął się fotografowaniem żartowałem, że jak będę się żenił to fotografa już mam.
No i stało się! Oświadczyłem się, zaraz trzeba było zamawiać salę, kościół, kamerzystę no i oczywiście (domyślacie się kogo) FOTOGRAFA! :-) Ugadywaliśmy się z Nim chyba 1,5 roku wcześniej bo wiedzieliśmy, że na przyszły sezon ma już pozajmowane terminy (mimo, że dopiero zaczynał się rozkręcać w swoim fachu).
Przyszedł oczekiwany dzień ślubu. Aby opisać robotę wykonaną tego dnia przez Szymona przychodzą mi na myśl dwa słowa – “pełne zawodowstwo”! Nie piszę tego dlatego, że jest On moim przyjacielem, ale dlatego, że praca przez Niego wykonana była niesamowita. Szymona tego dnia prawie nie widziałem. Nie rzucał się w oczy a swoją wielką robotę wykonał jak należy! Zresztą Ludzie popatrzcie sami na zdjęcia – nic dodać, nic ująć…
Nasi Goście Weselni oglądający zdjęcia wypowiadali się w samych superlatywach na temat jego twórczości, co poskutkowało oczywiście jednym powtarzającym się pytaniem: “macie jakiś numer do tego fotografa?”. Nie mówię o tym ile przyszło wiadomości na Naszej Klasie z podobnym zapytaniem :-)
Na koniec pozdrawiamy mamę, tatę, babcię, ciocię, Szymona no i Was drodzy czytelnicy.
Ewela i Mateusz





